czwartek, sierpnia 6

Recenzja książki "BLOG. Pisz, kreuj, zarabiaj” Wakacje z Jason Hunt

ksiązka recenzja blog pisz kreuj zarabiaj


Jestem w trakcie czytania książki "BLOG. Pisz, kreuj, zarabiaj”. Wiem już czemu wszyscy się nią tak zachwycali. Czytam kartka po kartce i myślę - nawet mądrze gada. Kilka stron dalej... o czym on już w ogóle pieprzy? Zaraz, zaraz. Hitler,geje, kontrowersje. W sumie to nie będzie dobra recenzja książki.




Opowiem wam jak to z Jason Hunt wybrałam się na wakacje.

książka blog pisz, kreuj, zarabiaj jason hunt



"BLOG. Pisz, kreuj, zarabiaj”


Gdy przeczytałam kilkanaście stron w głowie pojawił się obraz...
Jak fajnie byłoby pracować kiedy się chce, wyjeżdżać na wakacje i mieć wolne wtedy kiedy mam na to ochotę, nie przejmować się poranny wstawaniem i co najważniejsze - nie słuchać tego durnego szefa. Pojawił się obraz wymarzonego życia. Życia blogera? Kto by pomyślał. Gdybym opowiedziała o tym swoim nie znającym tematu znajomym - raczej większość by mnie wyśmiała. Bo nadal większości osób słowo blog kojarzy się z pamiętnikiem dla nastolatek.


Jeśli nie masz bloga ten obraz z książki napisanej przez znawce tematu powinien Cię zachęcić do rozpoczęcia nowej przygody życia. Gdy masz już bloga powinien dać Ci do myślenia co zrobić, żeby ten obraz się spełnił. 
Odpowiedź brzmi: przeczytać tą książkę.

Dochodzę do marzeń i uśmiecham się do siebie. Bo chyba do każdego to trafi. Każdemu łezka w oku się zakręci i pomyśli : " A ja wam wszystkim pokaże i udowodnię, że można". 
Jason Hunt udowadnia, że jego marzenia spełniły się bo mocno do tego dążył, nie zważając na śmiejących się z niego kolegów gdy mówił, że kiedyś będą czytać go miliony. Trzeba w siebie wierzyć, to nic że jesteśmy z malej miejscowości bez perspektyw, stwórzmy sobie te perspektywy. Pomóżmy sobie. 


Pewnie recenzji tej książki było już miliony. Ale musiałam wtrącić swoje trzy jeszcze małe grosze. 

Lubie takie książki. Niby temat jest narzucony - blogowanie- i nie spodziewamy się niczego innego. A tu po drodze dowiadujemy się kto wynalazł telewizor albo ciekawostek o kawie...

Kominek zwraca uwagę na to, aby współpracować jedynie z firmami, które piszą bezpośrednio z adresu firmy. Czytałam kiedyś na jakimś blogu(może ktoś pamięta jaki to był?), gdzie zrobiono podstęp i napisano do kilkunastu blogerek z propozycją współpracy. Na blogu opisali dokładnie kto ile bierze. Wyśmiewano kto ma przerośnięte ego a kto nie ma go w ogóle. Dlatego miejmy to na uwadze.

Jason Hunt inspiruje, proponuje spojrzeć na coś inaczej, z innej jak dotąd strony. Myśląc tak samo jak inni będziemy pisać tak samo jak inni. A ludzie chcą czegoś nowego.

______________________________________________________________

Z takich najważniejszych jak dla mnie i najpotrzebniejszych informacji dowiemy się jak krok po kroku:
  • - organizować konkursy,
  • - testy, 
  • - o czym musimy pamiętać relacjonując eventy.
Zero ściemy i przynudzania. Wypunktowane jasno najważniejsze rzeczy - to lubię.

_____________________________________________________________________

Żeby nie było samych pochwał to przyznam, że lepiej czytało mi się pierwszą połowę. Pochłaniałam kartkę za kartką, a nocą zastanawiałam się co nowego się dowiem. Nie mogłam zasnąć, choć chciałam zrobić to jak najszybciej. Książkę czyta się fantastycznie.

Również znajdziemy dział poświęcony dla nie blogerów. Zatytułowany: Współpraca z blogerem.
Na końcu znajdziemy Flybook czyli najczęściej zadawane pytania.

Pamiętam pierwsze wejście na jego bloga, pomimo tego, że nie miałam wtedy swojego wiedziałam, że wszędzie o nim głośno i dużo. Nie spodobało mi się. Szybko zrezygnowałam z czytania, nie rozumiejąc jego fenomenu.
Kilka miesięcy przed stworzeniem bloga - powróciłam, niby przypadkiem trafiając na jakiś artykuł. I teraz wracam co jakiś czas, choć nie czekam z utęsknieniem na nowy post. Dziś polecę Ci bardziej jego książkę niż bloga, bo bloga na pewno polecać nie muszę.



''Nie żałujesz , ze nigdy nie poznasz Toma Cruise'a?'' Namyśl przychodzi mi zupełnie co innego niż to co autor chciał przekazać.
W sumie to z nim mieszkam. Widzę to Twoje zdziwienie na twarzy. No taka ze mnie szczęściara. Od dzieciaka mojemu chłopakowi powtarzano, że kogoś im przypomina. A to pani od przyrody, później ktoś na obozie wspomniał, na boisku koledzy twierdzili, że jest podobny do Toma. Ale żeby nie było za słodko ja tej podobizny nie widzę. Taka mała dygresja.
                                                                                                                                 

A wy co sądzicie o książce i kominku?

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Popularne

Członkowie